Podsumowanie 2025

Od dłuższego czasu mam sobie ochotę tak po prostu pogadać i w końcu mam ku temu okazję. Znaczy wcześniej też mi nikt nie bronił, ale miałam plany modelowe i nie tylko, a podsumowanie roku mentalnie sobie zaplanowałam na ten luty, bo dobrze mi to fituje z życiowym rozkładem.


Dwa całkowicie nieładne zdjęcia na początek.

To był zdecydowanie trudny rok, ale nie zabrakło w nim też masy pięknych, miłych niespodzianek. 
Pierwszy raz wyleciałam poza granice Europy i było cudownie. Poza tym całkowicie przypadkowo w połowie roku wyleciałam na Islandię i dokładnie stąd jeszcze dziś do was nadaję. To trochę wywróciło moje życie do góry nogami, ale dawno tak dobrze się nie czułam. Jednak czas powrotu zbliża się wielkimi krokami i nie mogę się już doczekać spotkania ze wszystkimi zwierzakami, które zostały w domu. 
Początek roku spędziłam na pielęgnacji mojej relacji z polskimi konikami. Wciąż patrząc wstecz trochę niedowierzam, że Dragonka zagościła w moim sercu. A rok temu pisałam o Mohawk. :p Oczywiście Mo wciąż jest ważna, ale raczej nie przekracza tej magicznej granicy, którą udało się przekroczyć M i Drags. Poza tym pożegnaliśmy Mutrę.



Mist, Dafne i Maja



Dragi i Droszka




Zdjęcia od moich domowych reporterów.

Będę tęsknić za swoimi nowymi kucykami. Zwłaszcza za Ogonem. Mam nadzieję, że go wywałachują i zostanie w stadzie. Lub znajdzie dobry dom.








Kolekcja

Do stada przybyły 24 modele +2, które przywożę ze sobą z wycieczki. Nie mogę się doczekać, aż je otworzę.
Od niedawna mam znów ogromną fazę na modele. Chciałabym w końcu zrobić customy, które zaplanowałam, naprawić Kryształa i zrobić mini scenkę do zdjęć. I może nawet kilka kantarów.
Tęsknię za byciem produktywnym i twórczym człowiekiem. Trzymajcie za to wszystko kciuki, mam zamiar być w miarę aktywna i tutaj i na insta.

Dzięki za obecność, buziaki!



Komentarze