Jak zwykle trudna wiosna.
Zbierałam materiały do tego wpisu odkąd wróciłam do domu. I piszę go dzień przed ponownym wyjazdem. A właściwie wieczór. Przez te kilka tygodni, dobrze, 2,5 miesiąca podziało się niesamowicie dużo. Były to dobre i złe rzeczy, ale do tego każdy już przywyknął. Fortuna kołem się toczy. Wśród tych wszystkich niestałości, jedno wciąż jest pewne - nadal nienawidzę wiosny. Na szczęście już zmierza ku końcowi, przynajmniej według mnie.
Dragsa
Aby dopełnić cykl pór roku, z racji, że zeszłoroczna wiosna na Islandii mnie ominęła, wracam teraz. Na ostatni, chyba najładniejszy miesiąc w Polsce, czyli maj. Choć najładniejszy chyba tylko dlatego, że Majowa Panienka ma wtedy urodziny. Już czternaste, jak ten czas leci. Jak zwykle przyjmujemy życzenia zdrowotne oraz spędzenia kolejnych lat razem.^^ Kilka dni temu koń miał "operację kopytową" na pęknięcie. Mam nadzieję, że nie będzie gorzej, a lepiej i kopyto w końcu będzie całe.
M
Droszka
Kasztan "sąsiada"
W międzyczasie odwiedziłam Ateny. Idealne miasto na 2/3 dni.
Spacerowałam trochę z końmi, właściwie tylko M. Dragonka za to wychodziła z nami na trawę, jak łąki były jeszcze mizerne. Zeszłoroczny progres nie poszedł w las i bardzo mnie to cieszy. Narazie kuce są na zimowych pastwiskach, więc nie mam za wiele tereny do podwójnych spacerów.
Po czasie Dragonka wciąż jest koniem, któremu poświęcam więcej uwagi, więc w tym roku obchodzimy i jej urodziny 16. Dostała z M po równo jabłek i marchewek. Dwa konie, dwa wydatki...
Kartacz skończył okrągłe 20. Wszyscy się postarzyli jak nie wiem co.
Dolja
M
Kurczaki całą wiosnę zasiedlały ogródek. Król Stachu skończył 12 lat 8 kwietnia. Niestety wiosna daje się we znaki i trochę walczą z Markiem, więc opracowałam im system wolności, żeby nikt nie był poszkodowany.
No i pojawiły się kurczaki pierwszy raz od dwóch lat. Matką jest młoda kura właśnie z miotu, który był dwa lata temu. Dla odróżnienia (bo mam dwie takie same tylko z innym grzebieniem. Młodsza z dzieciakami to Marusia a starsza Maryna. Doczekałam się 4 piskląt.
Po roku w końcu odmalowałam pysk Kryształa. Różowa farba na chrapach i wokół oczu zzieleniała, nie wiem, czy to wina lakieru czy farby (bo dziwnie ją zmieszałam), ale jest naprawiony. Mniej dokładne, jednak mi to nie przeszkadza.
Wzięłam się również za dioramę. Zamówiłam sztuczne dodatki z pomarańczowego sklepu i ukleiłam stajnie. Dodatkowo coś tam podmalowałam, nawet zabrałam wszystko na zdjęcia. Kiedyś opublikuję efekty. Wszystko jest gotowe, tylko tym razem nie biorę ze sobą laptopa, więc ciężko będzie coś pisać.
Bluszcz mocno się kruszy, średnio polecam.
Sztuczna trawa cudowna, bardzo polecam.
Stadko z ostatniego tygodnia
Sto lat dla koni i do zobaczenia w czerwcu!
.jpg)

























Komentarze
Prześlij komentarz