Customy - Safari Ltd. i Schleich.

 Helo po długiej przerwie. Olałam nawet urodziny, ale czas wrócić choć trochę. Na dziś post o customach z wakacji. 

Folblut Safari Ltd.

Ten koń napsuł mi krwi, jak nic innego. Malowałam go od 2024 roku. Był zmywany 5 razy. Dwa razy w ciągu jednego tygodnia. Ale nauka na błędach popłaca. W końcu latem, po udanym customie źrebaka, o którym piszę niżej, podjęłam się tego okropnego konia. Kolejny raz farby mnie zawiodły, więc w międzyczasie trafił pod wodę.





Brązowa wersja miała być efektem końcowym. Niestety warstwy nie nakładały się tak, jak chciałam. Na koniec maznęłam konia za daleko i to przelało czarę goryczy. Poszedł pod wodę. Byłam pogodzona z tym, że po płukaniu po prostu będzie "do kosza". 




 
To miała być finalna wersja.

Koń się spłukał i na drugi dzień coś mnie tknęło, aby go obejrzeć jeszcze raz. Dodałam z powrotem róż, jakieś szczegóły. Niestety nie obyło się bez rozmazania brązu na boku szyi, ale nawet się tym nie przejmuję. Najważniejsze, że cały model nie poszedł na straty. Osiągnęłam maść rozjaśnioną, może truskawkową? Nie wiem, jak profesjonalnie to nazwać, ale myślę, że gdzieś w czeluściach internetu znajdziemy przedstawiciela o podobnych barwach, nie koniecznie o takich odmianach i ciapkach.



Pale Face



Tutaj widać rozmazanie.


Andaluz Schleich

Ten konik był niesamowicie przyjemny. Chciałam osiągnąć efekt siwka, który zrzuca źrebięcy puszek. Nie wyszło. Konik jest po zmianie sierści i jest już siwy. Z początku była sceptycznie nastawiona do efektu końcowego, ale wyszło super. Szafir dotarł do mnie, jako gratis przy zakupie masy krów od Oli Subride.





Szafir



Komentarze