Drodzy przyjaciele stała się rzecz niezwykła. Pomalowałam konika. TAK JA POMALOWAŁAM KONIKA. Zapraszam Was dziś do przeczytania sprawozdania z tego przedsięwzięcia, moich odczuć i w ogóle.
Już od jakiegoś czasu aktywnie rozmyślałam nad tym, że chcę zrobić customa. Niestety nie miałam werniksu, więc tylko narzekałam, że chcę to zrobić, a Nath słuchała. Jednak 11.12.2021 coś mnie tknęło. Miałam dość czekania, wzięłam jakiegoś starego bodziaka w skali SM (1 błąd), poszłam go umyć i byłam gotowa. W sumie nie wiem, czy wcześniej go pokazywałam. Możliwe, że miałam to w planach i na tym się skończyło. Jego poza według mnie krzyczy coś w stylu: "jestem koniem z półwyspu iberyjskiego!". Przynajmniej krzyczała, dopóki nie przypomniałam sobie, jak naprawdę wygląda. Obstawiałam, że zrobię z niego siwka z jabłkami. Nie wyszło. Gdzieś po drodze doszłam do wniosku, że gniadosz będzie ok. Później... Sami zobaczcie.
Konik z kostką czekolady.
Malowanie tego delikwenta było niezwykle pouczające i zabawne. Niczego nie żałuję poza wyborem koloru zielonego na półderkę rzyg.
Finalnie chłopak jest ciemnogniady. Zrobiłam nawet pseudo prepping. I teraz odpowiem na kilka pytań, które może nie chodzą po Waszej głowie, ale ja chcę na nie odpowiedzieć i wytknąć swoje błędy. Wy wytykajcie je w komentarzu.
1. Wybór skali - ok, następne też będą małe, bo żal mi firmowych modeli. Czy to znaczy, że będą następne??? T.A.K. mimo wszystko to było okropne.
2. Czy się starałam? Może trochę(nie), ale moje działania mogę podsumować jednym pytaniem. Co ja robię?
3. Rękawiczki? Ha, nie ma na to czasu drodzy koledzy.
4. Równomiernie rozłożony podkład? Nie, ale przynajmniej farba była rozwodniona.
5. KOLOR DERKI I SIODŁA
6. Brak zabezpieczenia
Z dobrych rzeczy, starałam się nie wyjeżdżać poza linie. W sumie kopytka chyba też są nawet fajne i podobają mi się przednie nogi. Oko standardowo czarne. Bardzo się cieszę, że w końcu się odważyłam i zrobiłam to coś. Jest nieidealne, ale wow. Z racji, że spróbowałam swoich sił w malowaniu, krótkie gratulacje dla wszystkich twórców. Cudowne jest to, że malujecie koni i naprawdę Was podziwiam.
Szczerze sama jeszcze nie wiem, czy w przyszłości ujrzycie więcej moich prac, znaczy inaczej. Z pewnością jeszcze coś zobaczycie, lecz nie wiem, jak bardzo to rozwinę. Z racji, że trochę maluję, choć na innej płaszczyźnie, myślałam, że będzie łatwiej. Niemniej nie jestem zrażona, także wyczekujcie następnego customa.
A teraz coś przyjemniejszego, czyli dwa obrazy "Trochę Nierzeczywistość" w zimowej odsłonie. Podoba mi się to ujęcie, słońce tak ładnie współgrało.
I część druga. Właściwie zdjęcie pokazuje tylko prześwity barw, które pokrywają płótno, ale i tak mi się podoba.
I najnowsze dzieło, czyli "Burza". Jest pełna zieleni i jasnych kolorów. Nie byłam do niej przekonana, ale chciałam coś namalować. Zabrakło mi niebieskiej farby, więc zostałam skazana na coś innego. Na początku powstało samo tło, dopiero kilka dni lub tygodni później, zrobiłam błyskawice, a ostatnio je zamgliłam i tak już zostało. Muszę przyznać, że mimo początkowej niechęci, lubię ten twór.
Na dziś to już wszystko. Ostatnio zasypuję bloga postami, ale mam nadzieję, że nikomu to nie przeszkadza. :D Do zobaczenia niedługo, prawdopodobnie w November Rain!
OMG! A jednak dożyłam tego pamiętnego dnia, w którym pomalowałaś konika :D gratuluję, moim zdaniem wyszedł bardzo spoko, a nowe kolory fajnie go ożywiają.
OdpowiedzUsuńNo i jestem fanką Twoich obrazów, nie znam się totalnie na sztuce, ale mają w sobie coś co przyciaga. Kolory, płynne przejścia... powiesiłabym na ścianie.
Pozdrawiam!
Bardzo się cieszę, że gdzieś w Polsce jest "miłośnik" mojej twórczości haha.
UsuńRównież pozdrawiam!
Przyszedł czas i na Ciebie :D Jak masz możliwość, to w poszukiwaniu modeli na następne customy polecam zajrzeć do pierwszego lepszego chińczyka, u mnie zawsze jest pełno tanich schleichopodobnych koników :')
OdpowiedzUsuńObrazy są przecudowne!
Dziękuje!
UsuńDobry początek! Podziwiam za rozpoczęcie przygody z malowaniem od takiego malucha. Koniczek wygląda o niebo lepiej w kolorach. Ja tam bardzo lubię gniadosze w zieleni, nie rozumiem problemu. XD
OdpowiedzUsuńWszystkie obrazy coś w sobie mają, jednak pierwszy szczególnie chwycił mnie za serce.
Pozdrawiam serdecznie!
Wybór tej wielkości był błędem... Zdradzę, że konik już został zmyty i może doczeka się nowych, lepszych(!) kolorów.
UsuńDziękuję i też pozdrawiam!
Tak na pierwszy rzut oka mold przypomina mi trochę tego siwego islanda Breyer SM, którego mam na tle bloga. Ogólnie to małe konie chyba zawsze maluje się trudniej, sama zresztą też nie robię tego często. Wyszedł całkiem ładnie, ale ja bym zmieniła cały sprzęt na czarny i jakiś czaprak w cieplejszych barwach
OdpowiedzUsuńI chyba coś nie tak z godziną na blogu, bo mój komentarz zamiast o 9:16 pokazuje się wysłany o 0:16-
UsuńFaktycznie trochę go przypomina, kolory ekwipunku zawaliłam, na szczęście już niedługo może zyska nowe kolory. :p I godziny faktycznie były przestawione na Los Angeles. xD
Usuń