Wałach Saddlebred Safari Ltd.

Helo. Dziś w końcu coś ciekawego? Wałach amerykańskiej rasy saddlebred. Ostatnio jakoś zafascynowałam się amerykańcami i jedzie do mnie jeszcze jeden, choć to raczej zbieg okoliczności i dobra cena. Panicz z dzisiejszego wpisu przyjechał do mnie ze Słowacji. Długo go szukałam to tu, to tak i w końcu się udało. Przyjechał w stanie celującym, zapakowany fabrycznie. Jestem zachwycona jego rzeźbą i ogólną posturą. Malowanie niczego sobie, jak na Safari. 



Wieńca z szyi nie da się zdjąć, trochę szkoda, a z drugiej strony też nie ma po co. :p Nie każdy koń musi wozić ludzika na plecach. Można założyć, że koń jest maści kasztan flax. Bardzo podobają mi się jego warkocze, są świetnie zrobione, dobrze pomalowane. Niestety wałach ma fabryczne znamię po lewej stronie szyi, taki okrąg od odlewu? Plus shiny marks, które są dość pospolite wśród modeli tej firmy.






Tutaj porównanie z klaczą TWH i ogierem appaloosa Schleich.


I mała sesja zdjęciowa na koniec.



Komentarze